
Piloci Meetingu
Już po Meetingu w Brennej

Rano "szwedzkie" śniadanko i w drogę.
Czekały na nas wszakże atrakcje na Zaolziu. Ku mojemu zaskoczeniu zaczęły się jednak znacznie wcześniej. Pierwsze symptomy nastąpiły zaraz za bramą Ośrodka. Przy wyjeździe nasz Bullet zgasł. Dwa kopniaki i ruszamy dalej.
Jeszcze tankowanie w Brennej i jazda.
Po 7 kilometrach kolejny (tym razem nieplanowany) postój. Enfield "zdycha". Tym razem ostatecznie. Szybkie sprawdzenie przyczyny i werdykt Janusza: brak prądu. Pięknie, my organizatorzy i "przewodnicy" na trasie dajemy d....ciała. Szybka decyzja i motocykl cumuje u sympatycznego Górala w podwórzu a my pakujemy się do "pojazdu zastępczego".
Agnieszka z Rafałem przyjechali tym razem katamaranem i dzięki ich uprzejmości możemy kontynuować program.
Tradycji staje się zadość - nie ma wyjazdu podczas naszych zlotów, aby ktoś nie grzebał przy motocyklu. Po drodze Danek wymieniał linkę sprzęgła i było kilka drobnych "regulacji.
Do Cierlicka pod wzgórze Kościelec gdzie zaplanowaliśmy pierwszy postój dotarliśmy " o czasie". To znaczy, że czas przejazdu został wcześniej dobrze zaplanowany :-). Co znaczy doświadczenie!
Sonia ze Stefanem przybliżyli nam tragiczną historię tego miejsca, związaną z lotnikami Żwirką i Wigurą.
Zapaliliśmy znicze pod pomnikiem upamiętniającym tamtą tragedię.