
Piloci Meetingu
Już po Meetingu w Brennej
Z Cieszyna przez Goleszów, Ustroń, Lipowiec do Brennej. Po drodze, w Bażanowicach, przeżyliśmy szok. Na ulicy, w podobnej kamizelce , obok pojazdu leżał nieruchomo człowiek. Myśl biegła jak błyskawica: który z naszych!? Na szczęście to miejscowy piechur umęczony słońcem i piwkiem ( z czteropakiem pod pachą)
słodko śnił o wieczornym meczu. Na przyjazd policji nie czekaliśmy.
Do Brennej wróciliśmy ok. 17-tej.
Trzy kwadranse spędziliśmy w Amfiteatrze prezentując nasze maszyny. Oglądających było wielu. Najbardziej ucieszył się wczasowicz ze Szczecina widząc "swoją" rejestrację. Faktem jest, że tak rozległej reprezentacji nie mieliśmy na żadnym z poprzednich sześciu meetingów. Patrząc na tablice rejestracyjne można było dojrzeć motocykle z województw: zachodnio-pomorskiego, kujawsko-pomorskiego, warmińsko-mazurskiego, lubuskiego, mazowieckiego, lubelskiego, łódzkiego, podkarpackiego, krakowskiego, śląskiego, opolskiego, dolnośląskiego. Jest nas coraz więcej. W sumie w ciągu 3 dni przewinęło się Pod Starym Groniem 27 maszyn. Dziękuję Wam za to!
Wieczór minął jak zwykle na naszych spotkaniach na pogaduchach. W niedzielę od rana rozpoczął się "ruch odwrotny".