No sBlock: TELL_FRIEND_LINK in file: templates/container.tpl
Royalisko_2017 - Royal Enfield Motocykl klasyczny
Wizyt
Dzisiaj: 62Wszystkie: 2470
Reklama

 

Jacek

                      


                     RE moich znajomych


History of Royal Enfield

ENFIELD RIDERS FILM

Royalisko_2017

Royalisko za nami.  W drogę do Jedlni Letnisko wyruszyłem jak zwykle samotnie. W Pszczynie spotkałem się z Ryśkiem, naszym "pierwszoroczniakiem". Niestety, nie zdążył przygotować Enfielda i przyjechał na Sportsterze (czyli HD). Przez Oświęcim, Libiąż i Chrzanów dotarliśmy na umówione z Jerzym spotkanie w Trzebini. Moje obawy z poprzedniego posta okazały się uzasadnione; Jerzy przyjechał na SR400 (Yamaha). Następny przystanek to Szczekociny, gdzie spotykamy się z Wojtkiem. Teraz mam pewność, że w drodze na Royalisko pojedziemy 2 na 2. 

                                                          Jacek

 

    Pogodę mamy przepiękną, słonecznie, bezwietrznie. Zapominam, kto za mną, nie patrzę w lusterka - jest czas na rozkoszowanie się jazdą. Ten element naszych zlotów jest dla mnie równie ważny jak same spotkania z przyjaciółmi. Uwielbiam jazdę samą w sobie. Nie musi być celu, ale jeśli jest, to tym lepiej. Oczywiście trasa, którą wybrałem wiedzie malowniczymi "opłotkami". Unikam szybkich, ruchliwych dróg, bo to nie jest klimat dla Royal Enfielda. Koledzy to akceptują i tak za każdym razem wleczemy się przez Polskę. Do celu docieramy ok. 18-tej. Większa część uczestników już jest na miejscu. O 20-tej są wszyscy. Idę na parking liczyć "sprzęty". Twarz mi się wydłuża: po raz pierwszy od 2006 roku motocykle Royal Enfield ( m.in. na imprezie pod nazwą Royalisko), są w mniejszości. Naprawdę nie wiem, co teraz napisać. Zatraca się pierwotny motyw organizowania imprez pod marką Royal Enfield i chyba również prowadzenia tej strony. Przykre. Sens ma jedynie Forum, które powstało w celu stworzenia przestrzeni, w której można znaleźć pomoc lub nowe kontakty.

                                                         Jacek

 

  Ale do rzeczy. Sobota przywitała nas słoneczkiem. Po śniadaniu zaplanowany wyjazd do Muzeum Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej. Potem zwiedzanie Skansenu Ziemi Radomskiej. Niestety, z powodu kontuzji kolana nie pojechałem do muzeum i skansenu. Piesze zwiedzanie za bardzo obciążyło by nogę. Pojechałem na "wycieczkę objazdową". Puszcza Kozieniecka z wyremontowanymi drogami sprawiła mi wielką niespodziankę. Przez Pionki, Kozienice i Dęblin dotarłem do Puław. To miasto moich przodków. Zapaliłem świece na grobach najbliższych i odwiedziłem rodzinę, która tu jeszcze mieszka. Do Jedlni wracałem przez Zwoleń i Pionki, w słońcu i z poczuciem dobrze spędzonego czasu. Zgrałem się w czasie z kolegami wracającymi ze skansenu - przez bramę wjazdową "do noclegowni" wjeżdżaliśmy razem.           

    Niedziela to tradycyjnie śniadanie i...pożegnania. Pogoda, po raz pierwszy w historii Royaliska, bezdeszczowa, co w perspektywie 350-kilometrowego powrotu napawa optymizmem, a "dzięki" mojej pomyłce w odczytaniu trasy powrotnej zwiedziliśmy nowe rejony naszego pięknego kraju. Do domu szczęśliwie dotarłem przed 18-tą.

                                                            Jacek

 

Za 3 tygodnie: Sudety!